Moda na cotton balls szturmem zdobywa nasze serca. Kolorowe kuleczki wkraczają na salony, karnisze okienne, choinki i gdzie tylko fantazja poniesie. Ja również ogarnięta cotton- manią postanowiłam wykonać je samodzielnie (no przecież zajmuję się na codzień takimi rzeczami, bez problemu zrobię je sama- myślałam). O ja naiwna… 

Okazało się, że pozornie proste w wykonaniu cotton balls też mogą napsuć krwi 🙂 Podzielę się dziś z Wami moimi doświadczeniami z cottonkami, oraz pokażę je w różnych odsłonach.

Zaczynamy oczywiście od wyboru baloników, które to będziemy potem okręcać sznurkiem. Już na wstępie wiele z nas ma problem, bo nie każdy balon się do tego nadaje- niektóre po napompowaniu mają jajowaty kształt. Najlepsze są te na wodę, ale spotkałam się z opiniami, że nawet te czasem nie są okrągłe. Ja używałam zwykłych baloników. Kupiłam je w kilku kolorach, ale po przetestowaniu te złote okazały się grubsze, niż pozostałe, a co za tym idzie- mniej podatne na odkształcenia. 

Pompujemy malutkie baloniki, nie większe, niż 7 cm średnicy. Moje baloniki związywałam jutowym, grubym sznurkiem tak, aby po zaschnięciu cotton ball- nie trzeba było przebijać balonika. Ja zwyczajnie wypuszczałam powietrze z balonu i mogłam wykorzystać go jeszcze raz 🙂

20161020_144721

 

Kolejną kluczową sprawą jest klej, powinien być to Wikol rozmieszany z wodą w proporcji mniej- więcej 4:1. Jeśli damy za dużo kleju w stosunku do wody- powstanie bezbarwna błonka między nitkami, której trudno się pozbyć. Jeśli kleju będzie za mało- mikstura będzie za rzadka i przy schnięciu na spodzie cottonki klej będzie kapał kropla po kropli, aż powstanie brzydki zaciek.

20161020_150543

 

Nawijamy kordonek bawełniany na balonik na 2 sposoby:

Sposób nr.1-smarujemy balonik klejem i na sucho okręcamy kordonkiem, aż do uzyskania pożądanej gęstości splotu. Następnie pędzelkiem rozsmarowujemy mieszankę kleju i wody po całej kuleczce.

Sposób nr.2- maczamy kordonek w naczynku z klejem i nawijamy na balon, zbierając palcami nadmiar kleju.

 

20161020_152459

 

Nasze cotton balls już prawie gotowe, najlepiej zostawić je do wyschnięcia na dobę, po upływie tego czasu można wypuścić z balonika powietrze. Kuleczka może nam się przy tej czynności ,,zapaść do środka”, ale wystarczy oderwać dokładnie balonik od ścianek cottonki i napompować go na chwilę jeszcze raz, co wypchnie nam kształt kuli na nowo.

Jeśli podczas schnięcia ucieknie powietrze z balonika i powstaną śmieszne ,,garbuski”, można poradzić sobie, mocząc kuleczkę w wodzie, odciskając nadmiar w szmatkę i pompując od nowa balon, co nada cottonce pożądane krągłości. Poniżej moje wpadki 🙂

20161104_182109

 

Jeden kordonek wystarczy na zamotanie 2-3 cotton balls, jest na to bardziej oszczędny sposób. Można użyć do tego np. zwykłego bandaża do opatrunków i ufarbować go na jaki tylko kolor chcemy w barwniku do tkanin, albo zostawić biały. Poniżej bandaż-ball w moim wykonaniu.

20161108_151720

 

Ciekawie wygląda też woolen ball z wełny

20161108_151825

 

A tutaj zmiksowałam techniki i najpierw owinęłam balonik warstwą bandazu, a potem kordonkiem. Efekt chyba najlepszy, bo osiągnęłam gęsty splot, dosyć niskim kosztem- zużyłam dużo mniej kordonka.

Bandaż i kordonek

20161108_151737

 

Kordonek

20161108_151752

 

Gotowe kuleczki wyglądają tak

20161108_151001

 

A tu po włożeniu światełek- ja swoje kupiłam po 5,60 zł, są na baterie. Dają niesamowity efekt wieczorem, świetna dekoracja domu, zwłaszcza w okresie Świąt.

20161108_15283320161108_16443820161108_15284920161108_153016

Jeśli poddobały Ci się moje zmagania z cotton balls- zachęcam do polubienia i komentowania strony 🙂 

 

 

Dodaj komentarz